Witamy w portalu „Rody Grodzieńskie”

Rody Grodzieńskie – kim byli, jak żyli i jak umierali? To zapewne podstawowe pytania,
na które postaramy się odpowiedzieć na kolejnych stronach tego portalu. Opowiemy też historię bezpowrotnie utraconych miejsc stanowiących Grodzieńszczyznę, w różnych czasach zwaną gubernią, ziemią, województwem, powiatem…

Pragniemy podjąć dosyć karkołomne wyzwanie polegające na zebraniu i odtworzeniu losów nie tylko całych rodów, ale także i poszczególnych osób zamieszkujących Grodzieńszczyznę na przestrzeni wieków. W zakresie naszych zainteresowań leżeć będą nie tylko rody szlacheckie, ale również mieszczańskie i chłopskie.
W tym celu tworzymy projekty tematyczne o charakterze badawczym. Pragniemy również zebrać i opracować wszelkie dostępne materiały źródłowe, które pozwolą na stworzenie bazy rodów grodzieńskich oraz różnego rodzaju indeksów (nazwisk, miejsc, herbów, parafii, kościołów, itp.).  Dosyć istotnym elementem jest forum, na którym wszyscy miłośnicy „Grodzieńszczyzny” mogą wyrażać swoje opinie, poszukiwać informacji o swoich przodkach i dzielić się posiadaną wiedzą. Naszym zamysłem jest także stworzenie biblioteki historycznej zawierającej źródła dotyczące przedmiotowego tematu.

Zapraszamy również na naszą stronę na portalu:

Znalezione obrazy dla zapytania facebook

Mamy nadzieję, że strona okaże się użyteczna dla naszych czytelników, których już na wstępie gorąco zapraszamy do uczestnictwa w realizowanych przez nas przedsięwzięciach. Tylko wspólnie możemy odtworzyć i zachować dla potomnych historię ludzi i miejsc, które w chwili obecnej przepadły w mrokach historycznej niepamięci…

Zespół redakcyjny rodygrodzienskie.pl

   
 
Zaszufladkowano do kategorii Strona Główna | Dodaj komentarz

Ks. Władysław Tołoczko – patriota, czy zdrajca polskości? Ciąg dalszy opowieści…

Jakiś czas temu na naszej stronie opublikowany został artykuł pt. „Ks. Władysław Tołoczko – patriota, czy zdrajca polskości?” . Ostatni rozdział tej publikacji zakończył się stwierdzeniem, że „być może gdzieś w Polsce lub w świecie, żyją dalej nieznani nam potomkowie grodzieńskiej linii tego rodu”, rozdział ten pozostał niedokończony…

Z artykułu wynikało, że kontynuację tej linii mogli stanowić jedynie potomkowie średniego brata ks. Władysława – Bronisława urodzonego 16 X 1888 roku w Grodnie. Najmłodszy
z braci miał jedynie córkę, którą już opisano. Bronisław Tołoczko (pisany Tołłoczko) był sędzią śledczym – początkowo w Pińsku, a następnie w Grodnie – „Bronisław Tołłoczko sędzia śledczy w Pińsku przeniesiony na takie stanowisko do Grodna z dniem 31 X 1921 roku” (Dziennik Urzędowy Ministra Sprawiedliwości Nr 23 z 1 XII 1921 roku). W jednym
z dokumentów związanych z rekonstrukcją Białoruskiej Listy Katyńskiej odnaleźliśmy pewną informację:

„poz. 835. Tołłoczko Bronisław, o. Aleksander, m. Maria,
ur. 16.10.1888 Grodno, sędzia, aresztowany 07.10.1939 w Grodnie, więzienie Grodno, Brześć, zaginiony 1939. Rodzinę deportowano w kwietniu 1940 do Kazachstanu”.

Powyższe potwierdzało niejako niepewność co do losów brata wyrażoną przez
ks. Władysława w jego testamencie. Pisząc artykuł nie było wiadome, czy Bronisław i jego rodzina przeżyli zesłanie… Bronisław był najstarszy z trójki rodzeństwa – miał brata Aleksandra urodzonego w Grodnie w 1927 roku i siostrę Marię Halinę urodzoną w 1933 roku. Informacje o tej rodzinie odnajdujemy w bazach danych Ośrodka KARTA.
W indeksach osób represjonowanych odnajdujemy następujące informacje:

Z dokumentów tych wynika, że cała rodzina – matka i troje dzieci: 18-letni wówczas Stanisław, 13-letni Aleksander i zaledwie 7-letnia Maria Halina w III/IV 1940 roku zostali deportowani z Grodna. W maju 1940 roku trafili na zesłanie do Kazachskiej SRR obłast Akmalińska. Na zesłaniu spędzili ponad 7 lat… Dopiero w 1946 roku nastąpiła repatriacja.

Trochę inaczej potoczyły się losy najstarszego syna – Bronisława.  W dniu 5 X 1941 roku został odłączony od rodziny i trafił do obozu w Uzbeckiej SRR w obłasti Bucharska –
tam przebywał do 26 III 1942 roku, kiedy to korzystając z okazji trafił do armii Andersa tworzonej po układzie Sikorski-Majski. Trafił do Ewakuacyjnej Stacji Zdrowia leżącej
w miasteczku Krasnowodsk nad Morzem Kaspijskim…

***

Jakiś czas po napisaniu artykułu udało się odnaleźć pewien ślad świadczący o jednym
z synów Bronisława – wówczas była to informacja niepotwierdzona,  wynikająca
z Biuletynu Informacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku. Z informacji tej wynikało, że Stanisław Tołłoczko syn Bronisława i Kseni urodzony 1 I 1922 roku w Grodnie rozpracowywany był przez Sekcję II Wydział IV WUBP w Gdańsku z powodu podejrzeń o wrogi stosunek do obecnej rzeczywistości. Materiały złożone w archiwum 23.07.1956 pod sygn. R-6531 zniszczono za protokołem brakowania nr 1/70 /źródło/

W tym samym czasie odnaleziono również inny dokument pochodzący z tego samego oddziału IPN – dotyczył on Janusza Pawła Tołłoczko syna Stanisława i Elżbiety urodzonego w dniu 9 X 1958 roku w Gdańsku. Przeciwko niemu władze komunistyczne również prowadziły liczne dochodzenia. W aktach KWMO/WUSW w Gdańsku figuruje jako. Janusz Tołłoczko był internowany w OO. w Iławie na mocy decyzji nr 620/81
z 29.12.1981 wydanej przez Komendanta Wojewódzkiego MO w Gdańsku. Powodem internowania było podejrzenie, że ww. „nie będzie przestrzegać porządku prawnego
i prowadzić będzie działalność przeciwko interesom bezpieczeństwa państwa”
. W dniu 21.06.1982 przeniesiony do ZK w Kwidzynie. Decyzją nr 320 z 15.10.1982 wydaną przez Komendanta Wojewódzkiego MO w Gdańsku uchylono internowanie. Zwolniony 19.10.1982 roku. Akta sprawy dot. podejrzenia o nielegalną działalność opozycyjną członków Klubu Wysokogórskiego „Trójmiasto”. Janusz Tołłoczko figurował również
w Uzupełnieniu Meldunku Operacyjnego sporządzonym przez Zastępcę Naczelnika
Wydz. III KWMO w Gdańsku z 7.04.1984 roku, jako aktywny działacz Niezależnego Zrzeszenia Studentów Uniwersytetu Gdańskiego oraz były redaktor pisma organizacji studenckiej pt. „Reduta” utrzymujący kontakty z MKZ NSZZ „Solidarność”/źródło/

Powyższe informacje zostały zamieszczone na stronie internetowej Stowarzyszenia, jednak po jakimś czasie w związku z przebudową strony zarówno artykuł o ks. Władysławie,
jak i materiały uzupełniające zostały czasowo usunięte –
nie pozostały jednak niezauważone…

Na kilka dni przed Świętem Zmarłych napisał do Stowarzyszenia Pan Janusz Tołłoczko
z Gdańska. W swoim lakonicznym mailu stwierdził:

Przeczytałem (niestety już jakiś czas temu, a z opóźnieniem się odzywam) Pański artykuł o Ks Wł. Tołłoczko.Na jego końcu znajdują się zmianki o mnie.

Odezwał się więc do nas praprawnuk Adama i Pauliny z domu Saladuch, prawnuk Aleksandra i Marii z domu Ostrowskiej, wnuk Bronisława i Kseni Małgorzaty
z domu Wagner (rodzonego brata ks. Władysława), syn Stanisława – jedynego ocalałego
z zesłania do Kazachstanu…

Kilka dni później otrzymaliśmy informację opisującą jego bezpośredniego przodka:

Stanisław Tołłoczko
urodzony w Grodnie 01 stycznia 1922 roku.
Zmarł w Gdańsku 4 marca 1992

Rodzice:
Bronisław Tołłoczko (sędzia Sądu Okręgowego w Grodnie, aresztowany
7 października 1939, z więzienia w Grodnie przewieziony 25 marca 1940 do twierdzy
w Brześciu (?) mimo poszukiwań – los nieznany)
Ksenia Małgorzata Tołłoczko z d. Wagner

Najstarszy z trójki rodzeństwa. Mała matura w 1937, później liceum Handlowe
w Grodnie. 13 kwietnia 1940 wywieziony do Kazachstanu. W 1941 dociera do Armii Gen Andersa, 5 października zakwalifikowany do tworzonego dyw. Lotniczego,
w marcu 1942 przez Persję, Indie, południową Afrykę i Stany dopływa 7 lipca do Anglii. Tam dwuletnie szkolenie lotnicze. 27 marca nadanie znaku pilota i nominacja na sierżanta angielskiego i kaprala polskiego. W 1944 roku został przydzielony
do 308 Dywizjonu Myśliwskiego. W lotach bojowych brał udział do końca wojny, 
raz wrócił  z ciężko uszkodzonym samolotem, innym razem uratował się skokiem
ze spadochronem z płonącego Spitfire`a. Został odznaczony Krzyżem Walecznych, Medalem Lotniczym oraz czterema medalami angielskimi. Awansowany do stopnia sierżanta. W Dywizjonie służył do jego rozformowania w 1947 roku.4 grudnia 1947 wraca do kraju. Codzienne stawianie się na przesłuchania w Wojskowej Prokuraturze, kłopoty ze znalezieniem stałej pracy. W 1948 rozpoczął studia w Wyższej Szkole Handlu Morskiego w Sopocie skąd w 1950-tym roku został wyrzucony.
W maju 1957 roku ożenił się z Elżbietą Kowarzyk z którą miał syna Janusza (1958). Filatelista, numizmatyk i kolekcjoner.

Informacje o Stanisławie Tołłoczko odnajdujemy także w zbiorach Fundacji Historycznej Lotnictwa Polskiego na tzw. Liście Krzystka

Jest to ostatnia fotografia 308 Dywizjonu Myśliwskiego wykonana podczas imprezy „Fareawell” w Falmouth 13 stycznia 1947 r. Środkowy szereg od lewej : Włodzimierz Link, Jan Pidek, Bronisław Dobrzyński, Ludwik Mikołajczak, Władysław Mielcarek, Józef Stanowski, Stanisław Toloczko, Józef Knap, Bolesław Jedliczko i Bogdan Strobel. 

Nie jest to koniec opowieści o tej jakże bohaterskiej i patriotycznej rodzinie noszącej chlubne nazwisko Tołoczko vel Tołłoczko herbu Pobóg. I tym razem pozostawimy niedokończony rozdział czekając na ciąg dalszy. Jak widać historia lubi płatać takie przyjemne figle, przekonując nas za każdym razem, że to co uznaliśmy już za zakończone, takim nie jest…

Na koniec tej części opowieści zapraszam na krótki, ale niezmiernie ciekawy filmik o dywizjonie, w składzie którego walczył nasz bohater – kliknij, a także równie ciekawy pokaz zdjęć związanych z tym dywizjonem – kliknij

Zaszufladkowano do kategorii Strona Główna | Dodaj komentarz

Był sobie szlachcic niegodny pochówku…

W XVIII-XIX wiecznych księgach metrykalnych można niejednokrotnie odnaleźć akty zawierające różnego rodzaju anomalia odbiegające od przyjętego standardu spisywania aktów.  W przypadku chrztów dzieci z nieprawego łoża akt mógł zostać napisany w pozycji odwróconej do pozostałych lub zamieszczony w księdze zgonów. Często nie podawano statusu społecznego matki lub celowo go zaniżano. Bardzo często pojawiały się również zapisy piętnujące niezbyt bogobojnego zmarłego. Zapisy o nieobecnościach na mszach
i spowiedziach lub podłym charakterze zmarłego nie były niczym nadzwyczajnym. Przeważnie, te właśnie cechy zmarłego skutkowały odmową ostatnich sakramentów
lub brakiem zgody na pochówek na parafialnym cmentarzu.  Najczęściej piętnowane były osoby stanu niższego, choć zdarzały się również wśród ofiar złośliwych księży również szlachetnie urodzeni. W tym aspekcie parafie Grodzieńszczyzny nie różniły się specjalnie od innych parafii.  Tego rodzaju praktyki były dosyć powszechne w kościele rzymsko-katolickim i zebrane w jednym opracowaniu mogłyby stanowić dosyć pasjonującą literaturę. Poniżej dosyć znamienny przykład z Dekanatu Wołkowyskiego…

Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Strona Główna | 1 komentarz

Tropem bohatera?

Autor: Piotr Paweł Cypla


Księgi spisów parafialnych – choć mocno niedocenione, są niezwykle cennym materiałem do badań genealogicznych. Odnajdujemy w nich, oprócz tysięcy zwykłych mieszkańców danej parafii, także osoby które zapisały się na kartach naszej historii.
Przeglądając „Księgę parafialną kościoła Bernardyńskiego Dekanatu Grodzieńskiego Diecezji Wileńskiej z roku 1926” wśród tysięcy wiernych tej parafii figuruje skromny zapis o jednej z rodzin zamieszkałej w Grodnie przy ulicy Jerozolimskiej 19…

Okulicki Leopold lat 27, jego żona Jabłońska Władysława lat 22, ich syn Zbigniew lat 2 oraz Jabłoński Ferdynand lat 62, żonaty – analizując powyższy zapis zastanawiałem się nad jego znaczeniem. Może to tylko przypadek i zbieżność nazwiska, a może ślad osoby, która na trwałe wpisała się w karty naszej historii. Nazwisko znane mi z wielu współczesnych opracowań związanych z Powstaniem Warszawskim 1944 roku, ale jakoś nigdy nie kojarzyłem tej niezwykle kontrowersyjnej postaci z Grodnem. Pora więc sięgnąć do źródeł i zweryfikować swoją wiedzę…

Napisano już o tej postaci wiele biografii i dziesiątki książek. Urodził się 12 XI 1898 roku
w powiecie bocheńskim w niewielkiej wsi Bratucice, jako drugi z synów właścicieli  niewielkiego 8-hektarowego gospodarstwa – Błażeja i Anny z domu Korcyl (Korcel).
Miał sześcioro rodzeństwa – trzech braci: Jana (ur. 1896), Jakuba (ur. 1901), Wincentego (ur. 1911) oraz trzy siostry: Jadwigę, Michalinę i Janinę. Jego przodkowie – chłopi z dziada pradziada, nosili kiedyś zupełnie inne nazwisko. Być może stopniowy wzrost statusu materialnego i uznania społecznego, a także ówczesna sytuacja polityczna spowodowały,
że w czerwcu 1882 roku dziad naszego bohatera – Jan, zmienił nazwisko z Kicka na Okulicki…prawdopodobnie w ślad za swoim stryjem Wawrzyńcem (ur. 1851) – profesorem seminarium duchownego we Lwowie. Z tej rodziny wywodzi się również Jan Kicka urodzony 16 V 1895 roku w Bratucicach, legionista i późniejszy major Wojska Polskiego – to brat stryjeczny naszego bohatera.

O kim zatem mowa – oczywiście o gen. bryg. Leopoldzie Okulickim, ostatnim Komendancie Głównym Armii Krajowej.

Akt Nr 41/1898 parafia Okulice

Ponoć miał zostać księdzem – tak przynajmniej planował jego ojciec. Stało się jednak inaczej – Leopold, już jako piętnastoletni młodzieniec zaczyna angażować się w życie polityczne, które było mu bliższe niż sutanna w seminarium.  
W maju 1913 roku wstąpił w Bochni do Związku Strzeleckiego i rozpoczął kursy podoficerskie zakończone zdaniem w 1914 roku egzaminu. Wybuch I wojny światowej powoduje, że sprzeciwiając się woli ojca ucieka z domu pragnąc wstąpić do Legionów Polskich. Młodzieniec ostaje jednak odesłany z kwitkiem. Rok później ponawia próbę – tym razem z sukcesem. W dniu 15 VI 1915 roku zostaje wcielony do 3. pułku piechoty II Brygady na stanowisko strzelca. Wraz z 9. Kompanią bierze udział w walkach pod Kosiuchnówką oraz broni Reduty Piłsudskiego.
W lipcu 1916 roku zostaje awansowany do stopnia kaprala, a niedługo później wysłany na kurs oficerski do Zegrza – w tym czasie jego macierzysty pułk zostaje przeniesiony w rejon Warszawy oraz do obozu wojskowego w Zegrzu. Ten okres życia naszego bohatera pełen był trudnych wyborów – w czasie kryzysu przysięgowego opowiedział się za Piłsudskim, skutkiem czego był dosyć poważny zatarg z dowództwem i wykreślenie go z dniem 18 IX 1917 roku z listy żołnierzy 3. pułku piechoty.  W efekcie tych zdarzeń zostaje wcielony do austriackiego 93. pułku piechoty, gdzie zostaje dowódcą plutonu.
W styczniu 1918 roku rozpoczyna kurs podchorążych rezerwy w Koszycach,
a po nim służbę w 1. batalionie szturmowym. Podejmuje decyzję o ucieczce z austriackiej armii. W listopadzie 1918 roku dział już w Bochni w składzie oddziałów organizowanych przez Polską Organizacją Wojskową. Niedługo później staje się żołnierzem 4. pułku piechoty Legionów, gdzie dowodzi plutonem i bierze udział w walkach o Lwów.
W dniu 3 II 1919 roku Okulicki zostaje ranny – po trzymiesięcznej rekonwalescencji powraca na front i walczy z armią bolszewicką. W walce się nie oszczędza – w dniu 10 VII 1919 roku w walkach w okolicy Mołodeczna odnosi kolejne rany. Dowódcy dostrzegają jego męstwo i poświęcenie mianując go na stopień podporucznika i wyznaczając na stanowisko dowódcy kompanii.

Okres zastoju na froncie pod Berezyną staje się dla Okulickiego dobrym momentem
do uzupełnienia wykształcenia – w tym czasie w Bochni jako ekstern uzyskuje świadectwo dojrzałości. Po okresie zastoju, w maju 1920 roku na froncie bolszewickim znowu rozgorzały walki. W dniu 1 VI tegoż roku w bitwie pod Berezyną Okulicki zostaje kolejny raz ranny. Zanim trafił do szpitala został osobiście odznaczony przez Józefa Piłsudskiego Krzyżem Virtuti Militari V klasy za wyjątkowe męstwo. 
Na front powraca podczas bitwy o Warszawę, walcząc między innymi pod Komarowem
i Wyszkowem w grupie dowodzonej przez gen. Lucjana Żeligowskiego. Biorąc udział
w odpieraniu armii bolszewickiej walczy pod Hrubieszowem i dociera pod dobrze mu znane okolice Mołodeczna i Wołożyna, gdzie bierze udział w rozbiciu 6 Dywizji bolszewickiej – tam zastaje go zawieszenia broni. Za wojenne zasługi otrzymał Srebrny Krzyż Virtuti Militari i trzykrotnie Krzyż Walecznych.

Po zakończeniu działań wojennych Okulicki zostaje awansowany do stopnia porucznika
i z dniem 1 XI 1920 roku wyznaczony na stanowisko p.o. dowódcy batalionu. W tym czasie macierzysta jednostka Okulickiego stacjonuje w Grodnie, zabezpieczając polsko-litewską linię demarkacyjną koło Sejn.

W latach 1921-1923 wraz ze swoim pułkiem służy kolejno w garnizonach: Suwałki,
Biała Podlaska i Kielce. W 1922 roku otrzymał stopień kapitana – ze starszeństwem
od 1 VI 1919 roku.

W Kielcach poznaje swoją przyszłą żonę – Władysławę Marię Jabłońską, córkę Ferdynanda i Teresy. Pobierają się 10 VII 1922 roku w kieleckiej Katedrze… W tym samym roku Leopold zdawał egzaminy do Wyższej Szkoły Wojennej w Warszawie, do której przyjęto go od 1 XI 1922 roku. W dniu 17 II 1924 roku w Kielcach rodzi się jedyny syn Leopolda
i Władysławy – Zbigniew…

W 1925 roku Okulicki – wówczas kapitan, ukończył studia w Wyższej Szkole Wojennej
w Warszawie, uzyskując tytuł dyplomowanego oficera Sztabu Generalnego. Niestety opinie końcowe o absolwencie nie były zbyt pochlebne dla Okulickiego.
W pierwszej – wystawionej przez francuskiego dyrektora nauk (współkomendanta) płk Louisa Faurego czytamy: „Oficer o przeciętnych zdolnościach, systematyczny, pracowity, będzie pożytecznym pracownikiem w każdym sztabie”. Kolejna opinia sformułowana przez Komendanta (gen. Gustawa Zygadłowicza) była raczej dla Okulickiego druzgocąca – „[…] niezrównoważony, bez zdolności, nie nadaje się do sztabów”.

Pierwszym przydziałem służbowym Okulickiego, jako dyplomowanego oficera sztabowego było Dowództwo Okręgu Korpusu Nr III (DOK III) w Grodnie, gdzie z dniem 1 XI 1925 roku obejmuje stanowisko kierownika Referatu Mobilizacyjnego. W tym czasie dowódcą DOK III był gen. dyw. Leon Berbecki.

Lata grodzieńskie…

Okulicki wraz z żoną i niespełna dwuletnim synem zamieszkują w Grodnie.
Z „Księgi spisu parafialnego kościoła Bernardyńskiego Dekanatu Grodzieńskiego Diecezji Wileńskiej z roku 1926” wynika, że rodzina zamieszkała przy ulicy Jerozolimskiej pod numerem 19, leżącej na podmiejskiej Słobódce. Razem z nimi mieszkał również Ferdynand Jabłoński lat 62 – był to ojciec żony Leopolda.

Ze spisu wynika, że dom przy ulicy Jerozolimskiej 19 zamieszkiwały oprócz Okulickich jeszcze dwie rodziny (pod numerem 19A) – Wojszelów (Michał lat 33, jego żona Anastazja z domu Juchniewicz lat 23, ich 2-letni syn Edmund Romuald oraz brat Anastazji – Józef lat 32) i Mazurczyków (Stanisław lat 51, jego żona Zofia z domu Siezieniewska, pięcioro ich dzieci: Mieczysław, Władysław, Henryk, Janina i Stanisława oraz matka Stanisława – Jadwiga, 71-letnia wdowa).

W sąsiedztwie – pod 17, mieszkała rodzina nosząca nazwisko Bieniasz-Krzywiec: małżonkowie Piotr i Antonina z domu Bubnowska oraz ich czworo dzieci: Władysław, Ryszard, Helena i wówczas 14-letnia Antonina. O fakcie tym warto wspomnieć, ponieważ Antonina Bieniasz-Krzywiec, córka Piotra urodzona 12 VI 1911 była sanitariuszką
w Powstaniu Warszawskim – ps. Chmura, Oddział „Bakcyl” (Sanitariat Okręgu Warszawskiego AK). Poległa na Czerniakowskiej w dniu 21 VIII 1944 roku.

Powróćmy jednak do miejsca, z którym rodzina Okulickich związana będzie przez kilka następnych lat. Według Witolda Karpyzy ”ulica Jerozolimska była chyba najbrzydszą ulicą w Grodnie.” Uroku dodawali jej jedynie stali przechodnie – […] przed godziną ósmą, tą ulicą dążyli do pracy oficerowie 29 p.a.l…” W okresie międzywojennym ulica Jerozolimska stanowiła przedłużenie ulicy Cmentarnej, przy której znajdował się cmentarz prawosławny i  najstarszy cmentarz katolicki tzw. farny, założony już w 1792 roku.
Ulica Jerozolimska dochodziła do ulicy Skidelskiej,
a odchodziły od niej dwie boczne uliczki: Prochowa i Zaułek Jerozolimski. Dom numer 19, w którym zamieszkał Okulicki
z rodziną znajdował się bliżej ulicy Skidelskiej. Nieopodal znajdowały się koszary 29 pal (Pułk Artylerii Lekkiej). W 1941 roku właśnie tam znajdowało się grodzieńskie getto,
w którym zamknięto około 10 000 Żydów. Obecnie jest to ulica Antonowa.

Leopold Okulicki nie brał udziału w wydarzeniach przewrotu majowego 1926 roku, ale otwarcie popierał marszałka Józefa Piłsudskiego. Z dniem 1 I 1928 roku otrzymuje awans do stopnia majora Sztabu Generalnego i zostaje szefem Wydziału Ogólnego DOK III.

W 1929 roku w ramach reorganizacji DOK-ów utworzono Okręgowe Urzędy Przysposobienia Wojskowego i Wychowania Fizycznego, które przejęły z Oddziału Wyszkolenia sprawy przysposobienia wojskowego i wychowania fizycznego. Leopold Okulicki zostaje wyznaczony na stanowisko kierownika tego urzędu, pozostając na stanowisku do 20 IV 1930 roku. Są to jego ostatnie dni w Grodnie…

Tamtej wiosny mały Zbysio ostatni raz bawi się na przycmentarnej łące nieopodal domu przy Jerozolimskiej…

W Grodnie wraz z rodziną Okulicki spędził niespełna pięć lat. Był to okres wolny
od bohaterskich czynów i poważniejszych wyzwań. Pełnił stateczne życie wojskowego urzędnika, którego głównym dążeniem i celem było wspinanie się po szczeblach kariery. Czy był tam szczęśliwy? Kilka lat później, w czasach gdy Okulicki służył już w 13 Kresowej Dywizji Piechoty w Równem, jeden z jego ówczesnych podwładnych –
kpt. Jerzy Kirchmayer (pierwszy oficer sztabowy) wspomina: „[…] miał żonę i syna,
ale w pożyciu małżeńskim nie był szczęśliwy, przy czym według naszych obserwacji winę ponosiła żona, osoba nietaktowna, trudna w pożyciu, niezręczna i w złym tonie
w stosunku do obcych. Nie umiała zżyć się z równieńskim towarzystwem i była ogólnie nie lubiana.
”  Czy tak było również za czasów „grodzieńskich” ?

Życie rodzinne nie było zapewne dla Leopolda Okulickiego priorytetem.
Na pierwszym miejscu była powinność dla Ojczyzny realizowana poprzez wzorową
i pełną wyrzeczeń służbę. Natłok obowiązków i kolejne coraz wyższe stanowiska służbowe wymagały poświęcania olbrzymiej ilości czasu – niestety kosztem rodziny. Okulicki miał jeszcze jedną wielką pasję – piłkę nożną. Pasji tej pozostawał wierny jeszcze przez długie lata. Za czasów służby w Równym był nawet prezesem Wołyńskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej. W czasach okupacji niemieckiej był działaczem warszawskiej Legii. O tym, że sprawność fizyczna była dla niego istotna świadczyła chociażby jego nienaganna sylwetka:  „Okulicki – wcale nie ułomek, typ atletycznego sportowca, o muskulaturze rozsadzającej bluzę mundurową. Jego mocnej budowy ciała nie była w stanie zamaskować nawet luźna cywilna odzież: ramiona miał tak szerokie, że jego marynarka, niezależnie od wielkości, zawsze wydawała się pękać w szwach.” W pewnej niezgodzie ze „sportowym” trybem życia pozostają sugestie niektórych współczesnych historyków o skłonności Okulickiego do dosyć znaczącego nadużywania alkoholu. Ponoć z tego powodu już za czasów grodzieńskich cierpiało jego życie rodzinne. Powyższe stwierdzania wydają się być mocno przesadzone i naciągane. Owszem alkohol i huczne libacje w sferach wojskowych II Rzeczypospolitej – a także i w późniejszych czasach, były zjawiskiem wpisanym w koloryt. Okulicki nie był jednak typem „towarzyskim”, nie miał zbyt wielu przyjaciół i kompanów,
z którymi mógłby swawolić w kasynie oficerskim lub licznych grodzieńskich restauracjach. Opisywana przez Kirchmayera małżeńska niedola Okulickiego była wypadkową wielu zdarzeń, a wina zapewne leżała gdzieś pośrodku. Być może pewną rolę w pożyciu małżeńskim Państwa Okulickich odgrywał mieszkający z nimi teść – Ferdynand Jabłoński, dla którego Leopold był nikim innym, tylko synem średnio zamożnego chłopa…
Faktem jest, że pochodzenie społeczne stanowiło dla Okulickiego pewnego rodzaju zadrę. Prawdopodobnie z tego właśnie powodu dosyć często powtarzał, że jego przodkowie wywodzą się od gen. Ludwika Kickiego urodzonego w 1791 roku, bohatera powstania listopadowego…

W dniu 21 IV 1930 roku Okulicki opuszcza Grodno i rozpoczyna staż, jako dowódca baonu (batalionu) w 75. Pułku Piechoty w Rybniku. Od tego momentu jego kariera zawodowa przybiera znaczącego przyspieszenia. Pod koniec września 1935 roku jest już oficerem Sztabu Głównego Wojska Polskiego. Kilka miesięcy później – 19 III 1936 roku zostaje awansowany do stopnia podpułkownika i obejmuje stanowisko szefa Wydziału „Wschód” w Oddziale III (operacyjnym), biorąc aktywny udział w opracowywaniu koncepcji przyszłej wojny z ZSRR.  Od kwietnia 1939 roku był szefem Wydziału Sytuacyjnego i zastępcą szefa Wydziału „Zachód”.
To właśnie ppłk Leopold Okulicki pełniąc służbę w Sztabie Głównym w nocy
z 31 VIII na 1 IX 1939 roku zarządza alarm w związku z wybuchem wojny…

Kolejne lata życia Leopolda Okulickiego między wrześniem 1939, a majem 1944 roku  zostały opisane już wiele razy i chyba nie ma sensu powielać tych historii kolejny raz. Niezwykle istotnym wydarzeniem w tym okresie było jego aresztowanie przez NKWD
w nocy z 21 na 22 I 1941 roku. Po tym zdarzeniu został wywieziony do Moskwy i na wiele miesięcy osadzony na Łubiance, a później w więzieniu Lefortowo. Był to okres wielogodzinnych przesłuchań prowadzonych osobiście przez osławionego enkawudzistę gen. Iwana Sierowa. Niektórzy historycy głoszą opinię, że w tym czasie Okulicki się załamał i stał się agentem NKWD. Być może nigdy nie dowiemy się jak było naprawdę…

W sierpniu 1941 roku po interwencji gen. Andersa Leopold Okulicki zostaje zwolniony
z więzienia – był to czas, w którym również sowieci zaczęli doświadczać hitlerowskiej „przyjaźni” – w niedzielę, 22 VI 1941 roku, o godz. 3:15 rozpoczęła się operacja „Barbarossa”

Pomińmy również kolejne lata w życiu Okulickiego – wówczas pułkownika dyplomowanego. Trzy lata później – w nocy z 21 na 22 V 1944 roku, w ramach operacji lotniczej „Weller 29” Okulicki zostaje zrzucony do kraju. Wcześniej ukończył przeszkolenie  spadochronowe na kursie „cichociemnych”. Natychmiast po wylądowaniu zostaje awansowany do stopnia generała brygady i przyjmuje ps. „Kobra”.
Kilka dni później – 3 VI 1944 roku  obejmuje stanowisko szefa Operacji i I-go zastępcy szefa Sztabu KG AK (wówczas gen. Tadeusza Pełczyńskiego).

Ku zdziwieniu wielu z zakonspirowanego dowództwa Armii Krajowej, Okulicki z dniem
27 VII 1944 roku zostaje mianowany przez Tadeusza Komorowskiego ps. Bór na jego następcę na stanowisku Komendanta Głównego AK „na wypadek, gdyby dotychczasowe dowództwo nie mogło pełnić swoich funkcji”.  Jednocześnie mianowany został dowódcą tzw. II rzutu KG AK i komendantem zakonspirowanej organizacji „NIE”. Stanowił więc ścisłe dowództwo Armii Krajowej i uczestniczył w licznych odprawach do ostatnich chwil przed godziną „W”. Zanim zszedł do głębokiej konspiracji był jednym z najgorliwszych zwolenników podjęcia z hitlerowcami walki zbrojnej w Warszawie. 
Współcześnie uważa się, że głównie pod wpływem jego właśnie argumentacji dowództwo AK podjęło decyzję
o wybuchu Powstania Warszawskiego. Zrobił więc coś zupełnie odwrotnego niż nakazał mu gen. Sosnkowski będący wówczas Naczelnym Wodzem – zgodnie z wydanym rozkazem Okulickiemu powierzono misję zapobieżenia za wszelką cenę wybuchowi powstania w Warszawie. Dlaczego stało się inaczej? Dlaczego wytrawny i przywykły do bezwzględnego posłuszeństwa i dyscypliny Okulicki łamie rozkaz wydany przez najwyższego przełożonego? Formalnie był przecież emisariuszem Naczelnego Wodza, jednak mimo to głosił coś zupełnie przeciwstawnego – „potrzebny jest czyn, tylko przez walkę można wykazać dążenie narodu do wolności i niepodległości” lub „[…] w Warszawie mury się będą walić i krew poleje się strumieniami aż opinia publiczna wymusi na rządach zmianę decyzji z Teheranu”… Z coraz głośniej przytaczanych opinii wynika, że Okulicki wręcz szantażował Bora-Komorowskiego, wmawiając mu tchórzostwo, brak decyzyjności
i porównując go do Skrzyneckiego (dowódcy powstania z 1830 roku), niewierzącego
w  szansę powodzenia. Każdego, kto wyrażał choćby najbardziej uzasadnione obawy związane z podjęciem walki zbrojnej w Warszawie – a takich obaw było bez liku – posądzał o defetyzm i tchórzostwo. Nakłaniał ponoć członków Komendy Głównej AK
do przedstawiania Komorowskiemu  fałszywego obrazu sytuacji, co miało go skłonić do przyspieszenia wydania rozkazu.

Jeszcze w czasie porannej narady Komendy Głównej w dniu 31 VII 1944 roku  uważano,
że nie ma przesłanek, aby wydać rozkaz do walki. Jednak o godzinie 18:00 taki rozkaz wydano – ponoć za sprawą bliżej nieokreślonych nacisków ze strony generałów: Okulickiego i Pełczyńskiego, którzy twierdzili, że o ile Bór-Komorowski sam nie podejmie decyzji, to oni zrobią to za niego…

Według coraz częściej przytaczanych teorii spiskowych Leopold Okulicki w 1941 roku stał się agentem NKWD realizującym cele sowieckiej polityki, na co ponoć oprócz domysłów istnieje wiele namacalnych dowodów. Według tych teorii „rozpętanie” powstania przed wkroczeniem Armii Czerwonej do Warszawy  było na rękę Stalinowi, ponieważ z góry wiadomym było, że wykrwawi ono polską elitę i młodzież, która mogłaby stanowić zagrożenie dla komunistycznej władzy „wyzwolonej” Polski.
Okulicki miał ten zamysł wprowadzić w życie…

Osobiście nie umiem i nie chcę zabierać w tej sprawie głosu – tym bardziej, że słowa
te piszę w dniu wybuchu Powstania. Przez 63 długie dni i noce walczył w nim mój dziadek. W pierwszych dniach sierpnia 1944 roku razem z dziesiątkami tysięcy mieszkańców warszawskiej Woli,  została wymordowana rodzina mojego dziadka – brat z żoną
i najmłodszą córką. W Powstaniu zginął także rodzony brat mojej babci…
Czy powinienem sobie dzisiaj wmawiać, że winnymi za ich śmierć nie byli hitlerowcy,
tylko generał Okulicki?


Źródła:
LVIA, Fond 604, ap 1 b.7549, Księgi spisu parafialnego kościoła Bernardyńskiego Dekanatu Grodzieńskiego Diecezji Wileńskiej z roku 1926, s.70 (poz. 2356-2359)
Witold Karpyza, Moje wspomnienia o bursie Związku Osadników Wojskowych
Jean-Francois Steiner, Warszawa 1944, Warszawa 1984
Jan Sidorowicz, Kulisy katastrofy Powstania Warszawskiego 1944, Warszawa 2009
Jan Ciechanowski, Powstanie Warszawskie, Warszawa 2014
https://okulicki.ipn.gov.pl/oku/biogram/2079,Biogram.html
https://www.1944.pl/powstancze-biogramy/antonina-bieniasz-krzywiec,3099.html
https://historia.org.pl/2016/10/25/sielanka-przed-tragedia-wolyn-w-latach-30-tych-galeria/

Zaszufladkowano do kategorii Strona Główna | Dodaj komentarz

Wielkanoc 2018

Zdrowych Spokojnych Świąt Wielkanocnych,

spędzonych w gronie rodzinnym 

oraz samych słonecznych i cudownych dni życzy

Zarząd
Stowarzyszenia Rodów Grodzieńskich

 

Zaszufladkowano do kategorii Strona Główna | Dodaj komentarz

Kresowe korzenie Polaków według COBOS

W 2012 roku Centrum Badania Opinii Społecznej (COBOS) przeprowadziło badanie
o bardzo intrygującym tytule – „Kresowe korzenie Polaków”.
Przytaczając wyniki w telegraficznym skrócie należy zaznaczyć, że współcześnie w Polsce co siódmy Polak deklaruje, że sam urodził się na tych terenach lub ma rodzica, dziadka czy też pradziadka urodzonego na dawnych Kresach. Przeliczając powyższe na liczby należy stwierdzić, że w Polsce żyje od 4,3 mln do 4,6 mln osób pochodzących z dawnych Kresów. Największe występowanie „kresowych korzeni” odnajdujemy w północnej
i zachodniej części kraju, co notabene pokrywa się z kierunkiem przesiedleń
Polaków ze Wschodu…

Przeczytajmy wyniki tego badania

Zaszufladkowano do kategorii Strona Główna | Dodaj komentarz

III Zjazd Rodu Tołłoczko/Tołoczko

W dniu 27 I 2018 roku w malowniczej scenerii zamku w Pułtusku odbył się
III Zjazd Rodu Tołłoczko/Tołoczko.

Stowarzyszenie Rodów Grodzieńskich
reprezentował Prezes Andrzej Rybus-Tołłoczko
z małżonką oraz Artur Tołłoczko.
Zjazd odbył się dzięki nieocenionej pomocy Zbyszka Tołłoczko w ramach spotkania noworocznego członków i sympatyków Stowarzyszenia Przyjaciół Gminy Winnica oraz Wzajemnej Pomocy. W ten sposób Zjazd został uświetniony koncertem śpiewaczym, prelekcjami o ciekawej tematyce i obiadokolacją
w restauracji zamkowej.

Uczestnicy Zjazdu w Bibliotece Zamkowej

Jedna z członkiń grupy rodowej „Tołłoczko/Tołoczko – historia rodu” Iwona Tołoczko pochodząca z Pomorza Środkowego z Kruszyny, bardzo ciekawie skomentowała to wydarzenie: „[…]  z roku na rok rośniemy, odnajdujemy nasze linie rodowe. Dziękujemy głównemu inicjatorowi zjazdu Zbyszkowi Tołłoczko, Piotrowi Cypla, Halince Majkowskiej, oraz prezesowi Stowarzyszenia Rodów Grodzieńskich Andrzejowi Rybus-Tołłoczko za miłe przyjęcie i interesujące rozmowy w kuluarach na temat koligacji rodzinnych rodu. Stowarzyszenia i takie spotkania to wspaniała inicjatywa, która nas przybliża. Mamy nadzieję że w przyszłym roku będzie nas więcej. Zapraszamy wszystkich Tolloczko /Tołoczko i innych skoligaconych z rodem na kolejny Zjazd.”  

Każdy kolejny zjazd jest inny i wnoszący coś nowego do badań nad historią tego zacnego rodu. Na każdym pojawiają się nowe i niezwykle ciekawe osoby, noszące nazwisko lub będące potomkami jednej z wielu linii rodowych. W czasie takich spotkań zacieśniają się więzy i relacje międzyludzkie, powstają wzajemne sympatie, rodzą się chwile pełne wzruszeń, wspomnień i radości  – to jest chyba najważniejsze…

Ród ten na Grodzieńsczyźnie prawie nie istnieje – w okolicach przepełnionych jeszcze
w XIX wieku dziesiątkami rodzin noszących to dumne nazwisko, dzisiaj zamieszkuje ledwie po kilka osób. To smutne, jednak otuchą napawa fakt,
że w Polsce ród ten kwitnie i ma się dobrze.

Na III Zjeździe mieliśmy możliwość poznania wielu znamienitych nestorów tego rodu. Swoją obecnością zaszczycili: Pan prof. dr hab. Tadeusz Tołłoczko (międzynarodowa sława polskiej medycyny) z małżonką oraz Pani Wiktoria Tołłoczko-Tur (wybitna polska malarka). Kolejny raz w Pułtusku pojawił się także Zbigniew Tołłoczko – potomek doc. Antoniego Tołłoczko (pierwszego w powojennej Polsce dyrektora Państwowego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, a następnie Ordynatora Kliniki Chirurgii tegoż szpitala).

Nestor rodu – Pan prof. dr hab. Tadeusz Tołłoczko w towarzystwie Tomasza Tołoczko i jego syna Miłosza

Na zjazd po raz pierwszy przybyli: Jolanta Klawe – jej przodkowie wywodzili się z rodu Tołoczko z okolic Grodna, a także cała rodzina Tołoczko z Kruszyny – Tomasz, Iwona i ich syn Miłosz, których przodkowie również wywodzili się z okolic Grodna. Bardzo się cieszymy, że również młode pokolenie zaczyna interesować się historią własnego rodu.

Iwona, Tomasz i Miłosz Tołoczko z Kryszyny

Tomasz Tołoczko z Kruszyny i jego syn Miłosz, Andrzej Rybus-Tołłoczko z zoną Ewą oraz Artur Tołłoczko

Jola Klawe, Halinka Majkowska, Zbigniew Tołłoczko syn Antoniego i Wiktoria Tołłoczko-Tur

Na koniec wypada wspomnieć o animatorach opisywanych zdarzeń – Halinie Majkowskiej z domu Tołoczko i Zbyszku Tołłoczko. To dzięki nim odbywa się kolejny już zjazd i to dzięki nim wielowiekowa historia rodu Tołoczko herbu Pobóg
nie zostanie zapomniana…

Zbigniew Tołłoczko – organizator Zjazdu i spotkania

Halinka Majkowska z domu Tołoczko przedstawia efekty prowadzonych wspólnie poszukiwań genealogicznych

Halinka Majkowska i Zbyszek Tołłoczko

Proszę o wybaczenie, że wszystkich obecnych nie wymieniłem i nie opisałem. 

Z pozdrowieniami dla wszystkich Tołłoczko/Tołoczko

Piotr Paweł Cypla
wiceprezes Stowarzyszenia Rodów Grodzieńskich


Powrót do strony głównej grupy rodowej

Zaszufladkowano do kategorii Strona Główna | 2 komentarze

Podsumowanie 2017 roku…

Rok 2017, już miniony – to pierwszy oficjalny rok działalności Stowarzyszenia Rodów Grodzieńskich. Co w tym czasie udało nam się zdziałać, a czego nie zrobiliśmy?
Zapewne lista tego co planowano, a czego nie zrobiono byłaby dłuższa…

Działamy jednak zaledwie od końca czerwca, więc wiele należy nam jeszcze wybaczyć. Miniony rok był dosyć burzliwy, jeżeli chodzi o kwestie organizacyjne.
Był to czas, w którym tworzyliśmy statut i różnego rodzaju regulaminy niezbędne do naszego działania. Odbyło się zebranie założycielskie, został wybrany Zarząd i Komisja Rewizyjna. Powołano Komisję Historyczno-Genealogiczną i stworzono podstawy jej działania. Walne Zgromadzenie Członków w tym czasie wydało 7 uchwał.  Zarząd obradował trzykrotnie i wydał łącznie 8 uchwał. Obecnie Stowarzyszenie posiada 29 członków, w tym 25 członków zwyczajnych i 4 wspierających. Nasi członkowie pochodzą nie tylko z Polski – wśród nas są również mieszkańcy Niemiec, Hiszpanii, Stanów Zjednoczonych i oczywiście Białorusi. Mamy również dosyć duże grono sympatyków, którzy w większości również rozważają przystąpienie do Stowarzyszenia. Na portalu społecznościowym „facebook” założyliśmy grupę sympatyków Stowarzyszenia – prawie każdego tygodnia przybywają do nas nowe osoby zainteresowane tematyką rodów Grodzieńskich. Obecnie grupa liczy 87 członków. Równie duże zainteresowanie ma również nasza strona na tym samym portalu – ponad 900 osób obserwuje naszą stronę. Wiele osób do nas pisze, przesyła zdjęcia i opisuje historię swoich rodzin. Napisała do nas nawet przemiła Pani Natella mieszkająca obecnie u podnóża Kaukazu – przekazała nam wiele przecudnych zdjęć z przełomu XIX/XX wieku. Jej przodkowie pochodzili jednak
z Grodna – wywodzili się z rodu Mańkowskich i Ejsymontów. Z naszej strony staraliśmy się pomóc Pani Natelli w jej poszukiwaniach – trzeba przyznać, że ze skutkiem pozytywnym. Naszym częstym gościem jest także Paweł Konstantynowicz, którego przodkowie wywodzili się z herbu Lis i zamieszkiwali jedną
z grodzieńskich parafii.
Jest on pasjonatem genealogii i od wielu już lat bada historię swojego rodu.

Członkami naszego stowarzyszenia są potomkowie wielu rodów Grodzieńszczyzny –
należy tu wymienić między innymi: Tołoczko (Tołłoczko) herbu Pobóg, Jurowski herbu Przyjaciel, Sipowicz herbu Lis, Cydzik herbu Prawdzic, Bylczyński herbu Dęboróg, Ejsymont herbu Korab, Orechwo herbu Rogala, Czerniawski (Czerniewski) herbu Szreniawa, Sarosiek herbu Podkowa, Cypla herbu Kościesza, Jagielnicki herbu Leliwa oraz potomkini rodu Klawe.

Stowarzyszenie zajmuje się jednak nie tylko badaniem genealogii rodów, z których wywodzą się nasi członkowie. W minionym roku rozpoczęliśmy prace nad takimi rodami Grodzieńszczyzny, jak: Lisowscy herbu Lis, Hamulecki herbu Sulima, Konstantynowicz herbu Lis, Starzyński herbu Dęboróg, Jabłoński herbu Jasieńczyk, Huszcza herbu Podkowa, Horbaczewski herbu Łabędź, Minuczyc herbu Korczak, Płoński herbu Prus, Trzeciak herbu Przyjaciel…
To tylko wierzchołek góry lodowej, ale od czegoś trzeba było zacząć.

Jednym z pierwszych naszych wyzwań była pomoc przy opracowaniu genealogii rodu Lisowskich herbu Lis. Naszym zleceniodawcą był prof. Andrzej Lisowski – senior tego rodu liczący obecnie 95-lat. Prace nad publikacją podjęte były już jakiś czas temu przez Sławomira Olczyka – miłośnika i zapalonego badacza historii rodów Grodzieńskich (jednego z naszych członków założycieli). Ogrom materiału do opracowania był jednak potężny, a wymagania zleceniodawcy dosyć znaczne. W 2017 roku udało się zamknąć publikację i oddać ją do druku pt.: „Lisowscy Grodzieńszczyzny herbu Lis 1550-2017” – tak powstała pierwsza publikacja, w której udział wzięli członkowie Stowarzyszenia. W kolejnych miesiącach dwóch członków naszego Stowarzyszenia brało udział w opracowywaniu genealogii rodu Zubrzycki herbu Wieniawa wywodzących się
z Zubrzycy Wielkiej w parafii odelskiej. Z naszych prac sporządzono raporty genealogiczne odebrane przez zleceniodawcę z wielkim uznaniem dla wykonanej pracy.

W lipcu 2017 roku o naszym Stowarzyszeniu napisano w miesięczniku genealogicznym „More Maiorum” – w numerze 8(55)/2017 wywiadu na temat Stowarzyszenia
i Grodzieńszczyzny udzielił wiceprezes Piotr Cypla.

W sierpniu 2017 roku jeden z członków Zarządu – Rafał Jurowski, pojechał do Grodna. Jego celem było Narodowe Historyczne Archiwum Białorusi. Głównym celem wizyty
w archiwum był tzw. fond 92, w którym znajdują się niezwykle ciekawe dokumenty Powiatowego Marszałka Szlachty. Niestety do tej pory czekamy na zamówione materiały, które miały być źródłem dla wielu planowanych publikacji.

Długie miesiące wypełniła indeksacja ksiąg metrykalnych niektórych parafii rzymskokatolickich i cerkwi grekokatolickich Grodzieńszczyzny.
Największy nacisk położono na parafię w Jeziorach niedaleko Grodna – udało się zakończyć indeksowanie ksiąg z lat 1800-1850 oraz rozpoczęto indeksację najstarszych łacińskich ksiąg w zakresie ślubów (lata 1773-1801). Zakończono także indeksację spisów wiernych parafii Jeziory z 1851 i 1926 roku. Rozpoczęto również indeksację jezierskiej cerkwi grekokatolickiej z lat 1827-1837. Zindeksowano także dostępny zasób metrykalny
w zakresie cerkwi unickiej w Żydomli. Indeksacji poddano także dosyć ciekawy dokument z XX wieku – księgi zachorowań na choroby zakaźne w Mieście Grodno (kilka roczników
z lat 30-tych XX wieku). Pod koniec 2017 roku rozpoczęto indeksację dostępnego zasobu metrykalnego cerkwi unickiej
w Kozłowiczach.

Zgodnie z planami wydawniczymi Komisji Historyczno-Genealogicznej w minionym roku opublikowano (udostępniono) pierwszą publikację z serii Ocalić od zapomnienia – Muzeum Historii Grodna Jana Parulisa”. Opublikowano (udostępniono) także pierwszą publikację z planowanej serii Grodzieńszczyzna w mitach, legendach
i przedziwnych opowieściach – Oktawiusz Eysymont i jego spotkanie
z jasnowidzącą Narkiewiczową…”
Rozpoczęto prace nad pierwszą publikacją
z planowanej serii „Zapomniana szlachta Grodzieńszczyzny – Lisowscy herbu Lis w świetle dokumentów Grodzieńskiej Deputacji Szlacheckiej”.
Będzie to niejako kontynuacja publikacji wydanej przez Pana prof. Andrzeja Lisowskiego.

W 2017 roku rozpoczęto również przygotowania do publikacji z serii „Indeksy grodzieńskich ksiąg metrykalnych z XVII-XX wieku”. W 2018 roku ukaże się zapewne siedem tomów:

  • TOM I – Parafia rzymsko-katolicka w Jeziorach – śluby do 1799 roku
  • TOM II – Parafia rzymsko-katolicka w Jeziorach – śluby: lata 1800-1850
  • TOM III – Parafia rzymsko-katolicka w Jeziorach – śluby: lata 1851-1900
  • TOM IV – Parafia rzymsko-katolicka w Jeziorach – chrzty do 1799 roku
  • TOM V – Parafia rzymsko-katolicka w Jeziorach – chrzty: lata 1800-1850
  • TOM VI – Parafia rzymsko-katolicka w Jeziorach – zgony do 1799 roku
  • TOM VII – Parafia rzymsko-katolicka w Jeziorach – zgony: lata 1800-1850

Na ukończeniu są także prace nad dwoma pierwszymi publikacjami z serii: „Mieszkańcy Grodzieńszczyzny w XIX-XX wieku w świetle spisów parafialnych”.
Z tej serii w najbliższych miesiącach opublikujemy dwa spisy wiernych z parafii Jeziory
– z 1851 i 1926 roku.

W 2017 roku publikowaliśmy także sporo informacji na różnego rodzaju portalach
i w grupach o tematyce genealogicznej. Były to z reguły krótkie artykuły o odnalezionych ciekawostkach, osobach lub wydarzeniach na Grodzieńszczyźnie.  Można tu wymienić artykuł o przedwojennym policjancie zmarłym tragicznie w okolicach Indury, opisach poszczególnych linii rodowych Tołoczko, znaleziskach metrykalnych o rodzie Moniuszko, itp. Rozmaitego rodzaju artykuły ukazywały się także na należącym już do Stowarzyszenia portalu rodygrodzienskie.pl.  Udało się stworzyć wiele działów tematycznych,
które są sukcesywnie rozszerzane i uzupełniane. Dosyć aktywnie w 2017 roku działało także forum Rodów Grodzieńskich. Obecnie forum ma prawie 600 użytkowników, z czego 127 przybyło w minionym roku. Statystyki forum w 2017 roku odnotowały 575 456 wejścia, z 2 141 854 wszystkich wejść odnotowanych od początki istnienia forum,
czyli od 2012 roku. Na forum funkcjonują obecnie 534 wątki, a w nich 2 360 wpisów. Powyższe może świadczyć o tym, że popularność tematyki związanej z Grodzieńszczyzną rośnie, z czego bardzo się cieszymy…

W 2017 roku w ramach darowizn na działalność statutową, otrzymaliśmy od prywatnych darczyńców łącznie kwotę 1 523,33 zł. Dziękujemy im za to serdecznie.
Pod koniec roku nastąpiły także zmiany w Zarządzie – z powodów zdrowotnych z funkcji skarbnika zrezygnował Leon Jarosław Ejsmont. Uchwałą Zarządu Nr 1/2018 roku na jego miejsce został powołany dotychczasowy członek Zarządu – Mariusz Zejdler.
Tak mniej więcej przedstawiało się 6 miesięcy funkcjonowania Stowarzyszenia.
Czy udało nam się zrealizować wszystkie zamierzenia?
Niestety nie, ale wszystko jeszcze przed nami…

W 2018 roku najważniejszym zadaniem jest udział w programach ogłoszonych przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zamierzamy spróbować swoich sił w dwóch
z pięciu ogłoszonych na 2018 rok programach:

Ochrona dziedzictwa kulturowego za granicą
Miejsca Pamięci Narodowej za granicą

Opracowaliśmy łącznie 5 wniosków, które w pełnym zakresie dotyczą Grodzieńszczyzny. Czy jako młodziutka organizacja pozarządowa mamy jakiekolwiek szanse? – najbliższy czas pokaże…
O ile uda nam się przejść eliminacje w wyżej wymienionych programach,
to obecny rok będzie wypełniony niezwykle ciężką pracą nad realizacją zamierzeń tych programów.

Kolejne ważne przedsięwzięcie, które będzie miało miejsce już za kilka dni w Pułtuskim Zamku, to kolejny – trzeci już Zjazd Rodu Tołłoczko/Tołoczko.
Mamy nadzieję, że w 2018 roku zawiążą się kolejne, równie prężne grupy rodowe.

Kolejne miesiące roku wypełni także realizacja wcześniej opisanych zamierzeń wydawniczych oraz ciąg dalszy żmudnego procesu indeksacji zasobów metrykalnych Grodzieńszczyzny. Na wiosnę planujemy wyjazd do Narodowego Historycznego Archiwum Litwy w Wilnie i być może do Narodowego Historycznego Archiwum Białorusi w Mińsku…

Zaszufladkowano do kategorii Strona Główna | Dodaj komentarz

Odwołanie I Konferencji Rodów Grodzieńskich

Szanowni Państwo

Ze względu na zbyt małą ilość chętnych I Konferencja Rodów Grodzieńskich zostaje odwołana. Planujemy zorganizowanie tego przedsięwzięcia jesienią 2018 roku .
O szczegółach powiadomimy w późniejszym terminie.

Z wyrazami szacunku
Zarząd Stowarzyszenia Rodów Grodzieńskich

Zaszufladkowano do kategorii Strona Główna | Dodaj komentarz

Boże Narodzenie i Nowy Rok

Zdrowych Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia oraz Szczęśliwego Nowego Roku 2018 roku życzy

Zarząd
Stowarzyszenia Rodów Grodzieńskich

 

Zaszufladkowano do kategorii Strona Główna | Dodaj komentarz

I KONFERENCJA RODÓW GRODZIEŃSKICH

Szanowni Państwo,

Mamy zaszczyt i przyjemność poinformować,
iż w dniach
31.05 – 03.06.2018 roku

w Centrum Turystyczno – Pielgrzymkowym w Świętej Wodzie (Wasilków k/Białegostoku)

odbędzie się

I Konferencja Rodów Grodzieńskich

Serdecznie zapraszamy nie tylko członków Stowarzyszenia Rodów Grodzieńskich,
ale również sympatyków Kresów.

Program Konferencji przedstawia się następująco:

czwartek 31 maja:

  • rejestracja uczestników od godzin południowych
  • obiadokolacja
  • krótkie zebranie organizacyjne
  • wieczorem wzajemne poznawanie się połączone z ogniskiem i grillem

piątek 1 czerwca:

  • cztery panele konferencyjne na temat historii Grodzieńszczyzny oraz działalności Stowarzyszenia (w przerwach bufet kawowy)
  • obiad
  • zwiedzanie okolic naszego spotkania
  • wieczorem uroczysty bankiet

sobota 2 czerwca:

  • śniadanie
  • wycieczka do Grodna – w programie: zwiedzanie kościołów, muzeów, cmentarza, obiad (powrót późnym wieczorem)

niedziela 3 czerwca:

  • śniadanie
  • Walne Zebranie Członków Stowarzyszenia Rodów Grodzieńskich
  • zakończenie Konferencji i powrót do domów.

Orientacyjny koszt 412 zł + 200 zł (wyjazd do Grodna) od osoby – wymagane jest posiadanie ważnych paszportów. W cenie ujęty jest koszt zakwaterowania
(pokoje 2-3 osobowe) oraz całodziennego wyżywienia.
Zgłoszenia prosimy kierować do 31 XII 2017 roku na adres mailowy:

rody.grodzienskie@gmail.com

Zainteresowanych prosimy również o wpłatę zaliczki w wysokości 200 zł
do dnia 30 III 2018 roku na rachunek bankowy Stowarzyszenia Rodów Grodzieńskich 77 1750 0012 0000 0000 3791 5629

W tytule przelewu prosimy wpisać: „PRZEDPŁATA NA I KONFERENCJĘ RODÓW GRODZIEŃSKICH”. W przypadku rezygnacji z uczestnictwa zaliczki nie będą zwracane. Szczegółowy program konferencji zostanie opublikowany w późniejszym terminie na stronie internetowej Stowarzyszenia.

Z poważaniem

Zarząd
Stowarzyszenia Rodów Grodzieńskich

Zaszufladkowano do kategorii Strona Główna | Dodaj komentarz